piątek, 29 kwietnia 2011

Takie coś...

(Pierwotnie miało być na bloga, ale że na koniec rym pasował, więc najpierw dodałam na fb.)




Kiedy polonista niepraktykującym jest (Lament)


Nie wiem już, kędy Kochanowski chadzał,
Nie wiem, kogo Wajda w rolach obsadzał…
I kim jest Dante niedługo zapomnę
I kto opiewał Marylę nie wspomnę…

O wy wszystkie poetyki i woki!
Wszystkie historie i inne wywłoki!
Hlp-y cholerne, filozofie butne,
Przez Was to dzisiaj dole moje smutne!

Za młodu i głupia studia wybrałam,
Więc takiż to sobie los zgotowałam:
Bez serc, bez ducha, że nudy na pudy!
Mądrości, stuknij w ten łeb złotorudy!

I wyrwij z niego starych mrzonek skrawki,
Nie dawaj już czuć tej zielonej trawki.
Przyjdźże Natchniuzo, przyjdźże ma kochana,
Jak przychodziłaś kędyś do Adama…

Pomóż wymyślić interes intratny
I do zawodu mego adekwatny.
(W tej strofie rymy miały być wręcz boskie,
Niestety znam już tylko częstochowskie!)

Zawodzi idea, pracy w szkole brak,
Dłużej już (no kurde!) nie pociągnę tak!
Nie dane mi nieść oświaty kaganka,
(yyy… pójdę pozbierać kwiatki do wianka??...)

Bredzę już jak Raskolnikow z rozpaczy…
Niedługo skończę chyba jak Witkacy!
Lamentu mego dziś nikt nie wysłucha,
Tobie więc, Fejsbuku, szepczę go do ucha…








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz