niedziela, 30 października 2011

Tak jak myślałam...

Tak jak myślałam - zapał i szał pisania okazał się jak zawsze - słomiany. Spalił się szybko. Jak tylko przestałam być nieszczęśliwa, jak tylko odnalazłam jakiś minimalny sens w tym wszystkim.

Nadal w hotelu. Dziś też. Najlepsze (z najgorszych) jest to, że polubiłam tę pracę. Poznawanie ludzi, ogarnianie kilku rzeczy na raz lub po prostu obijanie się w nocy i wyczytywanie całego internetu - jak dziś. I to w dodatku godzinę dłużej (zmiana czasu...). Przed chwilą właśnie powstrzymałam się przed bezmyślnym, odmóżdżającym wręcz, graniem w jakąś idiotyczną grę na facebooku, na którą jednak zdążyłam zmarnować jakieś pół godziny.

Pasji nie znalazłam. Bo i nie szukałam. Widocznie taki mój bezpasjowy żywot. Nie każdemu widać pisane posiadanie hobby.

Takie życzenie dla samej siebie: coby mi się chciało częściej tutaj pisać. Tak po prostu. Albo czasem się wysilić na coś ambitniejszego. Amen.