Czasem jeszcze to hasło przewija się w naszych rodzinnych rozmowach. Zdarza się o kimś powiedzieć, że to takie "dobre ludzie"... Parafrazując ten swojski zwrot, w zależności od sytuacji, potrafimy powiedzieć o kimś "bo to takie głupie ludzie" czy "biedne ludzie". I wszystko staje się jasne.
Chciałabym, żeby kiedyś o nas (o moim m. i o mnie) ktoś mógł powiedzieć: "A ci, to takie dobre ludzie". Ba! Już nawet widzę oczyma wyobraźni nasz rodzinny grobowiec: nazwisko, a pod spodem napis "dobre ludzie". I jakiś zabłąkany człowiek, mijający nasz grób, czyta to określenie i nagle doznaje olśnienia! Bo czy można powiedzieć o kimś coś więcej? Coś lepszego?... To kwintesencja człowieczeństwa, esencja życia, misja i cel - bycie dobrym człowiekiem. Już widzę, jak ten przechodzień ukradkiem ociera łzę, z determinacją zaciska pięść i odchodzi żwawym krokiem, bo postanowił właśnie zmienić całe swoje życie, żeby ktoś o nim też mógł tak kiedyś powiedzieć...
Tymczasem do doskonałości daleko!! Bo jak tu być dobrym człowiekiem, kiedy nóż się w kieszeni otwiera na widok tych wszystkich okropności w telewizyjnych wiadomościach?! Od polityki anty-prorodzinnej począwszy, poprzez śmieciowe umowy i wieczne afery o nachapanie się... aż po śmierć maleńkich dzieci ("bo karetka nie dojechała"), ciężarne 12-stolatki ("bo Ola powiedziała, że trzeba się wysmarować octem, żeby nie zajść...") i samobójstwo zabranych rodzicom nastolatków ("bo rodzice byli ubodzy")... I na dodatek UE planuje zakazać wędzenia mięsa (bo jakoby proces ten szkodzi zdrowiu; może i szkodzi, ale jak tu żyć bez boczku podwędzanego?!!).
I tak wkoło Macieju. I chociaż człowiek stara się z całych sił być dobrym, to, chcąc nie chcąc, jakaś "kurwa" się wymsknie!
Czyli jednak złe ludzie, złe... głupie, złe i chciwe!
I tak wkoło Macieju. I chociaż człowiek stara się z całych sił być dobrym, to, chcąc nie chcąc, jakaś "kurwa" się wymsknie!
Czyli jednak złe ludzie, złe... głupie, złe i chciwe!