poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Dlaczego "szukam"?

Zawsze wydawało mi się, że mam ustalony jakiś system wartości, którymi kieruję się w życiu. Uczciwość, wrażliwość, pracowitość… Dziwny zbieg wydarzeń i emocji, który miał miejsce ostatnio w moim życiu, kopnął mnie nagle w czoło jak jakaś koza z BSE. Uczciwość? Przecież oszukiwałam na każdym kroku sama siebie, wmawiając sobie, że to, co robię, mi odpowiada. Okłamuję się ciągle, że zapomniałam o przeszłości i radzę sobie z wiecznym poczuciem winy za coś, co zrobił ktoś inny. Wrażliwość? Moją wrażliwość można nazwać momentami histerycznym strachem przed światem i ciągła paniką, że coś mi się nie uda. Pracowitość? Owszem, ale taka, która przekłada się na to, że zaangażuję się bez słowa sprzeciwu nawet w wywożenie gnoju… Mój konformizm zaczął mnie dobijać, a kiedy postanowiłam z nim zawalczyć, podejmując dość radykalną decyzję, okazało się, że jestem też nie do końca odpowiedzialna. Decyzja była na pewno słuszna, ale być może źle przeprowadzona.

Rzuciłam pracę. Z dnia na dzień. Ponieważ praca była poniżej moich kwalifikacji. Ponieważ dość już miałam egoistycznej i aroganckiej szefowej, która zachowywała się jakby miała ADHD połączone z ostrą nerwicą, nie szanowała ogromu mojej pracy, była dwulicowa i zależało jej tylko na pieniądzach. Ponieważ miałam już dość szefa, który był przeciwieństwem swojej żony pod względem temperamentu: powolnego, przesadnie metaforycznego pseudofilozofa, którego działania zmierzające do zintegrowania zespołu, przynosiły odwrotny skutek i który na koniec okazał się żałosnym mężczyzną w momencie andropauzy. Ponieważ wynagrodzenie za pracę było nieproporcjonalne do mojego zaangażowania. Ponieważ zdałam sobie sprawę, że nie chcę obudzić się za kilka lat z poczuciem totalnego niespełnienia i żalu do samej siebie, że nie zrobiłam nic w kierunku własnego rozwoju. Ponieważ żyję w kraju, w którym szkolnictwo nie przygotowuje do wybrania odpowiedniego dla siebie zawodu dostosowanego do potrzeb rynku pracy, co sprawiło, że dyplom ukończenia studiów wyższych mogę spalić oficjalnie przed wydziałem w ramach zakomunikowania światu o jego bezwartościowości. Ponieważ przy wyborze studiów kierowałam się swoją jedyną „pasją” (zbyt wielkie słowo!), jaką była literatura. Ponieważ zrozumiałam, że nie mam żadnej prawdziwej pasji, żadnego „fachu w rękach” (może oprócz sprzątania i gotowania, jednakowoż jest to fach przydzielony mi niejako przez patriarchalne społeczeństwo, którego częścią, chcąc nie chcąc, jestem; co znowuż nie znaczy, że tego nie lubię). Ponieważ postanowiłam to naprawić chociaż w minimalnym stopniu. Poszukać swojego wewnętrznego talentu, który dobry Bóg dał ponoć każdemu. A że talent nie zawsze bywa widoczny i oczywisty, wierzę, że mój śpi gdzieś głęboko we mnie, samotny i przestraszony, że już nigdy go nie znajdę.

Obudź się, Pasjo, idę Cię szukać.

5 komentarzy:

  1. Nie wiem czy to rozsądne pisać publicznie o swoim byłym pracodawcy (jaki by on nie był), nie wiem czy byłby szczęśliwy, sprawdzałaś czy na stronie Twojego byłego pracodawcy, jest cos złego napisane o Tobie jako pracowniku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważam, że nie zrobiłam niczego złego, ponieważ napisałam szczerą prawdę, być może subiektywna, ale prawdę. W końcu mamy wolność słowa. Poza tym nie wymieniłam ani nazwy firmy ani żadnych nazwisk. Ponadto dodam, że całe życie bałam się powiedzieć głośno, co sądzę, dlatego raz (za wszystkie cierpienia jakie zniosłam), postanowiłam głośno to wyrazić, a że anonimowo, więc na pewno to nikomu nie zaszkodzi. Co najwyżej moi znajomi mogą wiedzieć, o kim mówię, ale oni nie muszą tego czytać, żeby wiedzieć, co tam czułam i co teraz myślę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poza tym, jeśli ktoś jest złym pracodawcą, powinien się liczyć z takimi opiniami i to publicznymi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Normalnie czytam i myśle sobie... OMG to przecież moje życie... o pracy, o pasji, o studiach i dyplomie który również mogę spalić.,... ech Kibicuje w szukaniu pasji :D idąc za twoim przykładem ja również zacznę szukać pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia :-) obysmy w koncu znalazly!

    OdpowiedzUsuń